Blog

Cisza w terapii – dlaczego terapeuta nic nie mówi?

Terapeuci pracują w różnych nurtach terapeutycznych: psychoanalityczny, poznawczo – behawioralny, Gestalt, psychodynamiczny, doświadczeniowy. Różnią się technikami pracy, wartościami, ideami, postrzeganiem czynników leczących w psychoterapii czy znaczeniem i rozumieniem relacji między terapeutą, a klientem czy pacjentem w zależności od nurtu. Są oczywiście elementy, które łączą wszystkie nurty – przede wszystkim cel – pomoc, poprawa, jakości życia, ulga w cierpieniu. Są techniki, które są wspólne dla części z nich oraz wspólne sposoby rozumienia określonych obszarów. Jednym z wielu elementów pojawiających się w, różnych nurtach bo nie odważę się zaryzykować stwierdzenia we wszystkich jest cisza.

Przestrzeń

Cisza jest stanem, w którym nie rozlegają się żadne dźwięki. Co się, więc w tym czasie dzieje? Po co ta cisza? Kiedy mówimy lub słuchamy nasze myśli są zajęte, nasza uwaga skierowana na określone tory. Szukamy odpowiednich słów, łączymy kolejne fakty ze sobą. Słuchając przetwarzamy informacje, zastanawiamy się nad odpowiedzią. Będąc w ciągłym kanonie słów, słuchania i odpowiadania trudniej jest poczuć emocje, zatrzymać się w określonym momencie i nad nim właśnie pomyśleć. W ciszy wielu ludziom jest trudno. Czują pewien rodzaj niezręczności, czują się dziwnie, skrępowani. U innych pojawia się złość, zniecierpliwienie. Są również tacy, którzy znajdują w ciszy ukojenie i spokój. Skąd aż tyle tak różnych odczuć?

Schematy

Choć to, w jaki sposób reagujemy na przestrzeń, ciszę zależy od naszych schematów. Na nie mają wpływ nasze doświadczenia oraz to, w jaki sposób funkcjonujemy w relacjach, jakie przyjmujemy role w grupach. Osoby będące liderami, ekstrawertykami duszą towarzystwa często mówią, słuchają są otoczeni ludźmi. Może być im trudniej doświadczać ciszy. Nie jest to znany im sposób bycia z innymi. To, co pojawia się nowego może być trudne przez sam fakt bycia w nieznanej, obcej sytuacji odmiennej od codzienności.

Zrozumienie

Milczący psychoterapeuta, choć może budzić wiele różnych emocji, jest szansą na zrozumienie siebie, dostrzeżenie nowych rzeczy. Dzięki zatrzymaniu kanonu rozmowy, czasem wstrzymaniu siebie przed interwencją, pytaniem, daje czas na poczucie emocji, na zastanowienie. W takich momentach mogą się pojawić nowe dotąd niedostrzegane myśli. Cisza w procesie terapeutycznym może być początkiem rozmowy o trudnościach i potrzebach – zaczynając od tych związanych z ciszą pogłębiając je na inne sfery życia. Zatrzymanie – wyciszenie może być pomocne w przypadku zagadywania trudnych spraw, poruszania wielu wątków, tworzących aurę chaosu, daje szansę na wybór, uporządkowanie zobaczenie tego mechanizmu. Terapeuci milczą także, by nie przekroczyć granicy, dać możliwość klientowi -pacjentowi otworzenia się na takim poziomie, na jakim jest w danym momencie gotowy.

Sprzymierzeniec

Klienci potrafią ciszę odbierać jak wroga, coś złego. Część uważa ją za stratę czasu – sesji, za niezrozumiały element relacji, zdarza się, że bywa postrzegana, jako ignorowanie czy brak zaangażowania terapeuty. Są osoby, które intuicyjnie czują, że ma wartość w terapii, choć dla nich nie jest w pełni komfortowa oraz te, dla których jest po prostu niezręcznym momentem. 

Cisza jest bardzo plastycznym elementem. Wspomniałam o fragmentach związanych z jej funkcjami i możliwościami jakie daje w kontakcie terapeutycznym. To jak zostanie wykorzystana w procesie psychoterapii zależy od obu stron klienta i terapeuty. Może mieć wiele zadań i otwierać wiele tematów, budzić wiele emocji. W procesie terapii, który sam w sobie jest mierzeniem się z samym sobą, poznawaniem siebie, budowaniem i rozwijaniem oraz pracą nad sobą – cisza staje się – choć niełatwym i czasem niechcianym, jednak – sprzymierzeńcem.

       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *