Blog

Bo mogę!

Kilka lat temu pojechałam na kolonie jako wychowawca. Miałam najstarszą grupę chłopców. Jeden z nich miał trudność w dostosowaniu się do zadań dotyczących większości – całego obozu. Nazwijmy go Mariusz choć oczywiście nie miał tak na imię. Mariusz odmawiał zadań, które wiedziałam, że nie są poza jego możliwościami i umiejętnościami, zarówno te zadaniowe jaki społeczne. W innych odnajdywał się bardzo dobrze. Były namowy, rozmowy, inni podopieczni próbowali go przekonać. Mariusz wiedział, że w końcu poniesie za to jakąś konsekwencje, mimo to nic się nie zmieniało. Pamiętam, że jako wychowawca czułam się w pewnym momencie bezradna, bo mimo rozmów i innych oddziaływań nic się nie zmieniało. Przy którejś kolejnej sytuacji poszłam do chłopaków pogadać, jeszcze raz z nadzieją, że może teraz się coś zmieni.  Rozmowa była spokojna, miałam już dobrą relację z moją grupą więc były momenty, gdzie mogłam z nimi swobodnie, na poważnie porozmawiać. Mariusz był już widocznie zirytowany tym, że temat kolejny raz powraca i znowu mówimy o nim, w grupie. Nie tylko ja wkładałam starania, żeby przekonać Mariusza do działania, inni chłopcy też starali się do niego dotrzeć. Jednak nic to nie dawało. Nie pamiętam dokładnie kto zadał to pytanie, czy byłam to ja, czy padło od któregoś z chłopaków. W lekkiej już atmosferze irytacji, bo grupa czasem traciła na zachowaniu Mariusza, a ten dalej nie dawał się namówić na zmianę zachowania, padło może nie dokładnie tymi słowami: po co Ty się tak zachowujesz, skoro mógłbyś to bez problemu zrobić?  Tu padła odpowiedź, która w tamtej sytuacji nie ułatwiła nam sytuacji, ale dla mnie była ważna – to był moment, kiedy przeżyłam wewnętrzne WOW, a ono uruchomiło wiele myśli, które z czasem przerodziły się w działania. Mariusz zdenerwowany i podniesionym tonem powiedział „BO MOGĘ!”.

Oczywiście jedno to pytanie, dlaczego Mariusz wybierał takie zachowanie, potrzebując podkreślić to, że ma wybór. Chciałam jednak poświęcić uwagę temu co wtedy odkryłam i czego w jakiś sposób ja nauczyłam się od niego. „Bo mogę!” można było uznać za przejaw bezczelności. Ja usłyszałam coś mądrego. To zdanie oznacza nie tylko mogę robić co chcę – bo jestem w stanie to zrobić, ale przede wszystkim, mogę to zrobić, bo znam sytuacje, rozumiem jakie będą następstwa mojego działania i to jest dla mnie ok – mogę.  Mariusz dobrze wiedział, co będzie następowało po kolejnych odmowach, rozumiał konsekwencje, które ponosił w związku z tym. Rozumiał też zachowania i emocje kolegów z grupy i na tej podstawie świadomie wybierał. To czego wtedy nie rozumiałam to, to że być może jest to jego osobista kwestia, w której zupełnie nie chodzi o zadanie czy umiejętności potrzebne do jego wykonania. Chodzi o świadomość siebie i swoje decyzje. On czegoś nie robił – bo mógł tego nie robić. Postępował w zgodzie ze sobą na podstawie świadomego rozumienia i podejmowania decyzji – tworzenia bilansu. Decydując się na pozostanie w zgodzie ze sobą wiedział, że nie tylko nie spotka się to z aprobatą, ale przysporzy wielu przeżyć, rozmów, emocji. Spotykam często osoby, które doświadczały sytuacji, w których mogły zostać przy sobie, a jednak wpływ otoczenia powodował, że z tego rezygnowały. Inne sytuacje z tego obszaru to zachowania sprzeczne z nami, kiedy wydaje nam się, że nie mogę czegoś zrobić lub nie zrobić, ponieważ trudno nam zobaczyć całą sytuację lub patrzymy na nią przez własny filtr. Pozostawanie w zgodzie ze sobą jest wykazaniem się odwagą, choć powinno być naszą codziennością. Bo mogę – stało się dla mnie symbolem dawania sobie przestrzeni, świadomych decyzji, asertywności. To co jest tu dla mnie równie ważne to postępowanie w zgodzie ze sobą również wtedy, kiedy wiąże się to z konsekwencjami. Kiedy nasze, bycie w zgodzie ze sobą jest bilansem różnych czynników również tych, które bywają trudne dla nas, czy naszego otoczenia, ale których chcemy. Nie zawsze to co jest w zgodzie z nami jest dla nas przyjemne czasem wybieramy z sytuacji o różnym poziomie trudności i nieprzyjemności. To co wydaje mi się ważne by faktycznie również w tych trudnych momentach zostawać przy sobie, jeśli czuję, że mogę i chcę. Mogę i chcę powinno być ważnymi elementami w podejmowaniu decyzji oraz oczywiście czy nie narusza to kogoś innego.

            Bo mogę! Stało się dla mnie ważnym zdaniem. Nie tylko na mnie wywarło ono duże wrażenie. W trakcie naszego wyjazdu stało się hasłem – okrzykiem naszej grupy. Oczywiście za zgodą i aprobatą Mariusza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *